Duże rodziny są fajne!

Z Tomaszem Pogorzelskim rozmawia Katarzyna Jaskólska

KATARZYNA JASKÓLSKA: – Działa Pan od niedawna w zielonogórskim kole Związku Dużych Rodzin „Trzy Plus”. Co to za organizacja?

TOMASZ POGORZELSKI: – To stowarzyszenie ogólnopolskie założone kilka lat temu. Za główny cel stawia sobie poprawę postrzegania i wizerunku dużych rodzin w społeczeństwie. Wysuwa bardzo konkretne postulaty, które mają prowadzić do polepszenia warunków życia takich rodzin. Przez kilka lat działalności stowarzyszenie wypracowało pewną politykę na bazie m.in. doświadczeń europejskich – bo w wielu krajach funkcjonują zupełnie inne rozwiązania niż u nas, i to się sprawdza.
Tym, co rzeczywiście udaje się w tej chwili wprowadzać i co cieszy się dużą popularnością i zainteresowaniem, jest Karta Dużej Rodziny.

– Na czym to polega?

– Kartę Dużej Rodziny wprowadziło już wiele miast w Polsce, choćby Gdańsk, Wrocław, Grodzisk Mazowiecki, Warszawa, Rawa Mazowiecka, Łowicz itd. Włączają się w to również gminy. Jest to konkretne wsparcie rodzin wielodzietnych na szczeblu samorządowym. W Karcie Dużej Rodziny chodzi przede wszystkim o zniżkowe opłaty za korzystanie ze środków komunikacji miejskiej oraz tańszy dostęp do placówek kultury czy sportu i rekreacji. I nasze koło stara się, żeby taka Karta została wprowadzona również w Zielonej Górze.

– Na jakim etapie są te działania?

– Karta Dużej Rodziny musi zostać przyjęta przez Radę Miasta. Chodzi o to, żeby zaistniała w systemie regulacji prawnej. Forma realizacji Karty jest już mniej istotna; może być na przykład zintegrowana z miejską kartą biletową, która u nas funkcjonuje, może być zupełnie osobnym zaświadczeniem. Ważne jest, żeby było jasne, jak duże są te zniżki, komu przysługują (czy rodzinom mieszkającym w Zielonej Górze, czy może na terenie całej gminy). To wszystko ustala Rada Miasta, ona też wyznacza na to budżet. Podjęliśmy już wstępne rozmowy z radnymi. Spotkaliśmy się z bardzo pozytywnym nastawieniem. Już wcześniej były zresztą wśród radnych dyskutowane różne działania prorodzinne, tylko się nie skonkretyzowały. Zbieramy też podpisy popierające Kartę Dużej Rodziny, żeby całą sprawę nagłośnić. Chcielibyśmy też zorganizować jakąś dyskusję panelową, na którą zaprosilibyśmy radnych, dyrektorów szkół i inne zainteresowane środowiska.
Chcę tu zaznaczyć, że ze strony wielodzietnych rodzin nie są to żadne roszczenia. Ale trzeba sobie uzmysłowić, że jeśli rodzina liczy np. sześć osób, to jej wkład społeczny jest duży. Dla takiego domu kupuje się więcej ubrań, więcej żywności, a więc podatki płacone są też większe. Jednak w drugą stronę działa to tak, że domowy budżet często nie jest w stanie już udźwignąć wydatków na kulturę czy rekreację – a to też jest przecież potrzebne człowiekowi do prawidłowego funkcjonowania w społeczeństwie. I nie mówię tu o rodzinach z marginesu, ale o normalnie funkcjonujących.

– No właśnie, ogólny obraz rodzin wielodzietnych w Polsce, zupełnie nie pokrywa się z rzeczywistością i jest mocno krzywdzący.

– Przyjęło się uważać, że w Polsce rodzina wielodzietna to rodzina patologiczna. Wiodące media kreują jakiś model i ludzie już się nie zastanawiają, że nie w każdym domu musi to tak wyglądać. Kiedy już się pokazuje rodzinę wielodzietną, to w tle musi być jakiś dramat, np. problem alkoholowy. Zewsząd jesteśmy namawiani do konsumpcyjnego stylu życia, wymaga się od nas większej wydajności i dyspozycyjności. Duża rodzina niekoniecznie idzie w parze z takim obrazkiem.
To postrzeganie trzeba zmienić. My z żoną mamy czwórkę dzieci i radzimy sobie dobrze. Jednak proszę sobie wyobrazić koszt naszego wspólnego wyjścia na basen, gdzie trzeba wykupić bilet nawet dla kilkumiesięcznego dziecka wnoszonego w foteliku, które nie skorzysta z tego basenu. A przecież takiego malucha trzeba wziąć ze sobą, bo gdzie go zostawić? Więc generalnie chodzi po prostu o to, żeby wyrównać szanse tych rodzin. To jeden z postulatów naszego Związku.

– Jak wyglądają inne?

– To różne rozwiązania. Zależy nam na zmianach w systemie podatkowym, które by prowadziły do sprawiedliwego obciążenia podatkowego rodzin wielodzietnych, na zmianach w systemie emerytalnym, które nie krzywdziłyby rodziców opiekujących się dziećmi w domu. Chcemy wydłużenia urlopu macierzyńskiego i płatnego urlopu wychowawczego, a także możliwości wyboru – czy rodzic chce oddać dziecko do przedszkola lub żłobka, czy decyduje się zostać z nim w domu (tzw. bon wychowawczy). Trzeba też urealnić system pomocy socjalnej dla rodzin niezamożnych, czyli np. podnieść progi dochodowe uprawniające do otrzymania świadczeń socjalnych, jak również wprowadzić tanie kredyty mieszkaniowe gwarantowane przez państwo.

– A czy fajnie jest mieć dużą rodzinę?

– W hierarchii wartości na pierwszym miejscu jest u mnie Pan Bóg, zaraz potem jest moje małżeństwo i rodzina. Dzieci dają nam niesamowitą radość i szczęście. Duża rodzina to często trud i wyzwania, i mniej czasu. Ale warto się tego podjąć. Jeszcze dziesięć lat temu, zanim poznałem moją żonę, nigdy bym nie powiedział, że będę miał taką rodzinę. Pan Bóg dał nam taką drogę i my czujemy się spełnieni. Życie to dla nas przede wszystkim relacje z innymi ludźmi, a nie zaspokajanie tylko swoich potrzeb.

Źródło: niedziela

Napisano w Bez kategorii

Karty wg lokalizacji

stan na 2014 rok